
eMAG właśnie ogłosił podczas Sellers Days datę Black Friday 2026.
6 listopada.
I jeśli pierwsza reakcja polskiego sprzedawcy brzmi: „Ale jak to? Przecież Black Friday jest pod koniec listopada”, to właśnie znaleźliśmy pierwszy problem.
Na eMAG Black Friday od lat żyje własnym rytmem. Nie czeka grzecznie na ostatni piątek listopada i nie próbuje dopasować się do amerykańskiego kalendarza.
Kiedy pracowałam po drugiej stronie, w eMAG, Black Friday nigdy nie był dla mnie „promocją na jeden dzień”. To był ogromny projekt operacyjny, do którego firma przygotowywała się miesiącami.
Dzisiaj, kiedy pracuję ze sprzedawcami wchodzącymi na rynek rumuński, widzę ten sam event z drugiej strony.
I największy błąd właściwie się nie zmienił.
Firmy zaczynają myśleć o Black Friday wtedy, kiedy powinny już mieć większość decyzji za sobą.
Zacznijmy od skali.
Podczas Black Friday 2025 eMAG odnotował 3,5 mln zamówionych produktów, 968 mln RON wartości zamówień, 703 tys. klientów i 15 tys. sellerów. 34% zakupów było opłacanych w ratach, 38% stanowiły zamówienia Genius, a ponad milion produktów sprzedali marketplace sellerzy.

Same liczby robią wrażenie.
Ale jeszcze ciekawsze jest porównanie tego dnia do normalnej sprzedaży.
Według danych pokazanych przez eMAG podczas Black Friday liczba klientów była około 5 razy większa, liczba product page views około 10,8 razy większa, liczba sprzedanych produktów około 14,5 razy większa, a wartość zamówień około 20 razy większa niż w zwykły listopadowy dzień.
I właśnie tutaj trzeba przestać traktować BF jak zwykłą kampanię promocyjną z większym rabatem.
To jest dzień, w którym normalne założenia operacyjne przestają działać.
Magazyn, który świetnie radzi sobie przez cały rok, nagle może przestać sobie radzić.
Budżet reklamowy, który „zawsze wystarczał”, może skończyć się rano.
Stock, który jeszcze dzień wcześniej wyglądał bezpiecznie, znika.
A produkt, który zwykle sprzedaje się kilka razy dziennie, nagle może zacząć sprzedawać się w setkach.
To chyba jedna z najważniejszych rzeczy, jakie polski seller powinien zrozumieć.
6 listopada jest dniem Black Friday dla klienta. Nie dla sellera.
Dla sellera przygotowania zaczynają się dużo wcześniej.
Sam eMAG bardzo wyraźnie pokazuje to w swoim harmonogramie. Selekcja produktów i planowanie stocku zaczynają się już przed właściwą kampanią, później przychodzi czas na dokumentację produktową, widoczność, Ads, ceny i dopiero na końcu na samo wejście do Black Friday.
Czyli kiedy w połowie października słyszę:
„Dobrze, to może teraz wybierzmy produkty na Black Friday”,
to moja odpowiedź jest prosta:
możemy. Ale to nie będzie już przygotowanie z wyprzedzeniem. To będzie gaszenie pożarów przed eventem.
I jeszcze ważniejsza rzecz: klient też zaczyna przygotowania wcześniej.
W danych eMAG dotyczących BF 2025, względem października, PPV wzrosło o 45%, sprzedaż o 42%, ale wishlist aż o 126%.
Klient nie budzi się więc 6 listopada rano i nie zaczyna przypadkowo szukać telewizora, butów, bieżni czy ekspresu.
On często obserwuje produkt wcześniej.
Dodaje go do ulubionych.
Sprawdza cenę.
Wraca.
Porównuje.
Czeka.
Black Friday wygrywa się przed Black Friday.
Pre-Black Friday teasing na eMAG nie jest tylko serią ładnych bannerów z komunikatem „coś się zbliża”.
To realne narzędzie budowania popytu.
W prezentacji eMAG wskazuje, że produkty wybierane do teasingu powinny mieć m.in. mocny performance, status HOT lub Super HOT, atrakcyjną cenę względem ostatnich 30 dni, konkurencyjność rynkową i odpowiednio duży stock.
I tutaj potrafią dziać się rzeczy, które z perspektywy normalnego dnia sprzedażowego brzmią niemal absurdalnie.
Produkt, który standardowo zbiera pojedyncze dodania do ulubionych, po mocnej ekspozycji w teasingu może nagle zacząć zbierać ich setki.
A potem przychodzi 6 listopada.
Klient już nie musi produktu szukać.
On tylko czeka, żeby kliknąć.
To jeden z moich ulubionych błędów.
5 listopada ktoś dochodzi do wniosku:
„To może podbijmy Ads?”
Trochę późno.
eMAG bardzo mocno pokazuje, że historia kampanii ma znaczenie. W analizowanej grupie sellerzy stale korzystający z Ads stanowili około 25% sprzedawców, ale generowali 54% sprzedaży. W tej grupie wzrost PPV wynosił 40%, a sprzedaży 28%. Sellerzy, którzy zatrzymali Ads w listopadzie, notowali spadki.
I właśnie dlatego październik nie powinien służyć do zastanawiania się, czy uruchomimy Ads.
Powinien służyć do optymalizacji tego, co już działa.
Kampanie powinny mieć historię.
Produkty powinny mieć dane.
Keywordy powinny być przetestowane.
Budżet powinien być policzony.
A w samym dniu Black Friday trzeba mieć możliwość skalowania.
Nie uczymy algorytmu sprzedawać produktu dokładnie wtedy, kiedy cała konkurencja właśnie podnosi budżety.
To jeden z najmocniejszych slajdów z materiałów eMAG.
43% dziennego ruchu przypada po godzinie 17:00.
Między 16:00 a 23:00 odbywa się około 49% dziennego ruchu.
Czyli prawie połowa dnia sprzedażowego dzieje się wtedy, kiedy tradycyjny magazyn sellera może już mieć wyłączone światło.
Klient kupuje o 19:30.
System sprawdza delivery promise.
Magazyn nie pracuje.
Zamówienie zostanie ruszone dopiero następnego dnia.
Termin dostawy się przesuwa.
A klient widzi to przed zakupem.
W Black Friday logistyka przestaje być zapleczem.
Logistyka staje się częścią produktu.
To są jedne z najbardziej brutalnych danych w całej prezentacji.
eMAG porównał wartość zamówień tego samego produktu, w tej samej cenie, przy różnym czasie dostawy.
Next day przyjęto jako poziom 100.
Przy dostawie dwudniowej wartość spadała do około 89.
Przy 3–4 dniach do około 77.
A przy dostawie trwającej 6 dni lub dłużej — do około 36.
Czyli mówimy o około 64% mniejszej wartości zamówień względem dostawy next-day.
Nie zmieniliśmy produktu.
Nie zmieniliśmy ceny.
Nie popsuliśmy reklamy.
Po prostu dostarczymy go za późno.
I nagle okazuje się, że „nasza oferta słabo konwertuje”.
Czasami problem wcale nie leży w produkcie.
Problem leży w tym, co klient widzi obok przycisku „kup”.
Fulfilment by eMAG często jest traktowany przez sellerów jak decyzja czysto logistyczna.
„Czy opłaca mi się wysłać towar do magazynu eMAG?”
W Black Friday to pytanie jest trochę za małe.
Lepiej zapytać:
ile kosztuje mnie wolniejsza dostawa?
Według danych eMAG konwersja ofert FBE podczas Black Friday była około 1,7 razy wyższa od pozostałych ofert marketplace. Około 1 na 3 sztuki sprzedane przez marketplace w BF była realizowana przez FBE, a około 1 na 4 lei wartości zamówień marketplace pochodziło z produktów FBE.

Do tego dochodzi operacyjna przewaga.
FBE realizuje zamówienia także wtedy, kiedy magazyn sprzedawcy już nie pracuje. eMAG wskazuje około 1,5 dnia średniego czasu dostawy, z około 85% zamówień dostarczanych w maksymalnie dwa dni.
I jeszcze jeden ciekawy element dla firm myślących szerzej o ekspansji.
Jeden inbound może obsługiwać kilka rynków: Rumunię, Bułgarię i Węgry.
Jeden stock. Trzy rynki. Trzy fale sprzedaży.
Jeśli patrzysz na ekspansję regionalnie, a nie tylko jako „uruchommy Rumunię”, zaczyna to robić bardzo dużą różnicę.
Świetnie.
To nadal nie znaczy, że Black Friday Cię nie dotyczy.
BF na eMAG dawno przestał być eventem dla telewizorów i telefonów.
Według danych eMAG w 2025 roku wartość zamówień w dniu BF, w porównaniu ze zwykłym dniem, była około 29 razy większa w Electro-IT, ale także około 15 razy większa w Home & Garden i Fashion, 13 razy w Media & Toys oraz 12 razy w Auto, Travel & Sport i Consumables.
Jeszcze ciekawsze są konkretne case studies.
W kategorii Fitness & Sport jeden z przykładów pokazywał wzrost sprzedaży z 48 sztuk w normalny dzień do 3660 sztuk w Black Friday — około 76 razy więcej. 87% produktów miało HOT lub Super HOT, a około 70% sprzedaży pochodziło z produktów przecenionych o 20–30%.
W Domestic Appliances inny seller urósł z 52 do około 3800 sztuk — około 73 razy. Tutaj również duża część sprzedaży pochodziła z produktów przecenionych o 20–30%.
I to jest bardzo ważna obserwacja.
Black Friday nie musi oznaczać -70%.
Czasami dobrze przygotowany produkt, rozsądny rabat, odpowiedni stock i świetna widoczność zrobią znacznie więcej niż desperacka przecena.
Na eMAG widoczność produktu podczas Black Friday ma własną mechanikę.
Platforma mocno bierze pod uwagę cenę, historię sprzedaży, konkurencyjność, stock czy poziom rabatu.
W prezentacji dwa badge’e zasługują na szczególną uwagę: WOW Product oraz Lowest Price of the Year.
eMAG przypisał im w analizie odpowiednio około 33× i 23× incremental sales impact.
I tutaj ważna uwaga dla polskiego sellera.
Nie wystarczy ustawić ładnego procentu w czerwonym kółku.
Klient porównuje.
Algorytm porównuje.
Marketplace zna historię Twojej ceny.
Na Black Friday nie wystarczy być przecenionym. Trzeba mieć ofertę, którą zarówno klient, jak i platforma uznają za atrakcyjną.
To kolejny klasyczny błąd.
„Przeżyjmy piątek, a potem wracamy do normalnego życia.”
Nie do końca.
eMAG pokazuje około 21-krotnie większy popyt na produkty znajdujące się w BF campaign względem zwykłego poziomu, ale również około 2,6-krotnie wyższy popyt przez kolejne trzy tygodnie po Black Friday.
Czyli 7 listopada nie jest dniem:
„Dziękujemy wszystkim, wyłączamy światło.”
To początek kolejnej fazy.
Replenishment.
Dostawy.
Obsługa klienta.
Zwroty.
Kolejne kampanie.
I wejście w następny etap sezonu zakupowego.
Jeśli cały stock wyczyścisz 6 listopada i nie masz planu B, konkurencja bardzo chętnie zagospodaruje resztę popytu.

We wrześniu wybrałabym produkty, które naprawdę mają walczyć o BF. Sprawdziłabym marżę, stock, listingi, zdjęcia, opinie, performance i historię cen. To również moment na poprawę Ads, decyzję o FBE i przygotowanie zapasu.
Na początku października finalizowałabym ceny, zgłaszała produkty do kampanii, pilnowała stanów i upewniała się, że oferta spełnia warunki wejścia do mechanizmów promocyjnych.
Pod koniec października?
Nie wymyślamy już rewolucji.
Nie przebudowujemy połowy portfolio.
Nie testujemy nagle nowego modelu logistycznego.
Nie zastanawiamy się, którego kuriera właściwie chcemy używać.
Sprawdzamy.
Testujemy.
Pilnujemy feedów, stanów, kampanii, pricingu i operacji.
6 listopada sprzedajemy.
A 7 listopada nie wyłączamy wszystkiego, tylko obsługujemy falę, którą sami rozpędziliśmy.
Black Friday na eMAG odbędzie się 6 listopada 2026.
Ale dla dobrego sellera nie zacznie się 6 listopada.
Zaczyna się teraz.
Od produktu.
Od ceny.
Od Adsów.
Od stocku.
Od decyzji logistycznych.
Od jakości listingów.
Od tego, czy produkt ma być tylko „w kampanii”, czy naprawdę ma szansę zostać jej zwycięzcą.
Kiedy pracowałam w eMAG, Black Friday widziałam jako gigantyczny projekt operacyjny po stronie platformy.
Dzisiaj patrzę na niego od strony sellerów i wniosek jest dokładnie ten sam.
Największy rabat nie zawsze wygrywa.
Wygrywa produkt, który jest widoczny, dostępny, dobrze wyceniony, dobrze przygotowany i możliwy do szybkiego dostarczenia.
A 6 listopada?
6 listopada rynek tylko pokaże, kto przygotował się wcześniej.
By Edyta Astalus
